niedziela, 8 lipca 2012

No godzina osiemnasta. Zgadujcie co robię? siedzę, zaraz muszę jechać po walizkę, bo ktoś ją pożyczał a nie oddał, już nie będę rzucać nazwiskami :D Aleeeeż gorąco przy tym żelazku. w mordę.. Jeszcze tylko dwie pary szort i mała kupka bluzek.
NADAL TKWIĘ Z NICZYM ..
Jestem mistrzem układania rzeczy, szkoda że nie pakowania. Godzina 16. a ubrania myhyymm
mój pokój 15 minut temu? pobojowiskoo
a to wszystko zamiast się pakować.
mniej więcej teraz,a by tylko zapakować to do walizki. hmm. ale nie teraz
Godzina 15. Nadal tkwie w kupce ubrań zastanawiając się co zabrać a co nie. Czyli nadal jestem w ciemnej dupie. Czyli jestem niezapakowana :)
w sam raz pasuje do mojej sytuacji
Wszyscy już są spakowani tylko nie ja. Jak mi się nie chceee. A oto kilka foteczek z kamerki z mojego pakowania :) bez komentarza
ja sama z wodą, a co.
walę głupa ot co
o godzinie czternastej tak wygląda moja lista rzeczy do spakowania
wodę pij długo żyj
Tak to wczorajsze zakupy jak najbardziej udane. Nowy kostium kąpielowy jest, kombinezon też dostałam. Więc czego chcieć więcej? A zapomniałam o nowych japonkach. No własnie zapomniałam je kupić, myślę ze jutro rano z tym zdążę. Ogólnie dobra sobota, nie ma że nie. A dziś mamy niedzielę. Wstałam przed dwunasta.. a teraz siedzę robie liste rzeczy które musze jeszcze zrobić i które muszę spakować.. No tak sobie myślę ze dokończę zaraz jesienną miłość czytać. SŁOŃCE GRZEEJ DŁUUUUUUGOOOOOOOOOOOOOO ♥

piątek, 6 lipca 2012

Gdzie te moje najsłodsze wyrzuty sumienia? Ah kurwa nie ma ich. Nie mam wyrzutów. Nie żałuję żadnego kroku wykonanego kroku w tym kierunku.A nawet wiecie co wam powiem? jestem z siebie dumna. Ja nikomu nie zabrałam chłopaka, to dla jasności mordeczki. :) Powiem Wam tyle że jest już sobota, kolejny dzień jakże tych cudownych wakacji. A z czystym sumieniem stwierdzam że przez ten tydzień już tak wypoczęłam. Niby jeszcze nie odespałam roku szkolnego, ale to nic. Mamy jeszcze na to czas. Ale jak to można spać gdy takie słońce daje Ci po oczach. Wiem że prawie każdy dzień tego tygodnia wyglądał tak samo... ale dobrze go spędziłam z rodzicami i z tymi na których wiem ze zawsze mogę liczyć o każdej porze dnia i nocy. Nie wiem jak to jest że przy moich nieszczęsciach ostatniego czasu mam takie szczęście że mam ich.Teraz to już nawet trudno byłoby mi sobie wyobrazić życie.. Pojutrze wyjeżdżam odpocznę bardzo. Wiadomo tam życie, czas płynie inaczej. Tam dni są dłuższe bo łapie każdą chwilę. Jadę do tego miejsca, które kocham nad życie. A teraz siedzę z laptopem na łózku, oni szaleją na dworzu. A ja z małą obok siebie pisze to. hmmm. Zmianę pampersa, uważam za misję udanie zakończoną. A dziś? Jadę na zakupy z mamuśką i Emilką! no i Liwiec :) Przepraszam że wale takie smuty, ale to tak z nudów. Szkoda że mała jeszcze nie mówi, a kolega od sms mi zasnął, biedaczysko to przez ten liwiec ;)
Chcę aparat, nie wiadomo jaki dobry ale chcę aparat.
No to giełda od drugiej do ósmej. Ile kwiatów?! ile piękności! chce je wszystkie! no ale dostałam tylko rózowe margarytki, cieszmy się z małych rzeczy :)Dwie godziny snu, szybkie śniadanie i nad Liwiec. hmmmmm pokąpane, poopalane. Wróciłam jakoś około 16. Wykąpałam się i nieplanowany spacer z Kasią i Karolem. Zaraz wrześnie wbijają na noc. Oby było gooooooooooooorąco to jutro Liwcowato z wrześniami. JEST CUDOWNIE. Hej bejbe przypominam sobie że jedziesz za dwa dni, spakowałaś się, ubrania wyprasowałaś? Bicz plis nie!
Daj mi ponarzekać, pomarudzić, poumierać w sobie.