sobota, 12 maja 2012
Właśnie sobie pojechali. Nie ma to jak ubierać kościół na jutrzejszą komunię, dwie godziny. Zawsze spoko. Nie czuje pleców. Ała. Nienawidzę tej soboty mimo wszystko. Wszystko mnie boli, jestem zła, jest mi zimno. Wszystko przez tą zacną pogodę -,- No ale cóż z tymi mooordami wszystko. Tak wiem cholernie narzekam, wiem. Ale to już dziś ostatni dzień. Jutro będzie lepiej
Ludzie mówią Ci , że chcą abyś była szczęśliwa, a jak przychodzi co do czego to zjebią wszystko jak tylko mogą.
Drogie serce. Ty głupi mięśniu, przestań w końcu cierpieć.
wykańcza mnie fałszywość ludzi mi tak bliskich
Tej nocy, Jesteśmy młodzi,więc podpalmy świat.
Możemy płonąć jaśniej niż słońce
klo
czasami ludzie budują wokół siebie mur, ale nie po to by nikogo do siebie nie dopuścić, tylko po to, aby sprawdzić kto będzie próbował go zburzyć.
Lubię wstać o szóstej. Baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo. Potem zakupy. Można powiedzieć że się udały. Zdążyłam wejść do domu, i już mnie wołano. No ale butelki i KSM to podstawa. Więc szybko poszłam na butelki. Zbieraliśmy, mokliśmy. Patrz Dominika pies. Nie boje się! Patrz koń! nie boję się! Patrz kura! aaaaaaaaaaaaaa, latająca kura, hahahahaha. ojejuu. Siedzenie na workach przed domem Krzyska, Ci ludzie, ich widok bezcenny. To politowanie.
Potem posiedziane w garażu. No i na Choinę. wróciłam przed siedemnastą. padam na ryyyyyyj. jestem zła. zmęczona i zła x 100000000000000000000000000. Teraz jest u mnie napiękniejsze dziecko na świecie. Lena *.* Plany na jutro?
Ogarnąć naukę no i nie jadę na mecz. Nie chce mi się. NIC MI SIĘ NIE CHCE. Zniknę!
NOW & Forever !
Trzymaj moje imie z daleka od swej mordy.
widocznie można zrównać kogoś z błotem . .
piątek, 11 maja 2012
Mamy ostatnie chwile jakże cudownego piątku! Szkoła, jakoś szybko mi to minęło i dobrze. Potem pech mnie prześladował. Nie dość że nie wzięłam rano kluczy od domu to potem nawet dziadków w domu nie było, i co? Wapno. Siedziałam na schodach i oczekiwałam na przyjazd kogokolwiek. Swoją obecnością zaszczycił mnie tylko listonosz, pf. Wreszcie gdy się dostałam do domu, to przeżywałam że jak można mnie skazać na takie coś. Potem miasto z mamą. Do Karoliny, oglądanie kompromitujących zdjęć, wstawianie na fejsika. śmiech - cherry cooke : ) KSM, jak zwykle niezła pompa szła, ambitne plany są.
Potem trochę postane przed bramą. No i potem trochę jedynka grana z tymi misiami, trochę do Marty również z obstawą. Pokręciliśmy się po mieście, trochę niby na lody na patyku, a tak naprawdę jadło się je patykiem z papierka. No cóż.
No i potem pogadane z Danielem i Karoliną na drodze barchowskiej. No i znów mi kluczy nikt nie zostawił więc koczowałam na remizy z Karoliną. Przepraszam to już był ostatni raz, już więcej nie będę płakać. OBIECUJE ! No i przed dwudziestą trzecią byłam w domu. Gówniarz wrócił. A jutro? Jutro zakupy, butelki. oohoooh. NIE ZREZYGNUJE Z WAS NIGDY! KOCHAM WAS! DZIĘKI ŻE JESTEŚCIE
jestem samodzielna. sama i dzielna
nigdy nie będziesz szczęśliwy porównując swoje życie do życia innych
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak ważne jest to, że istnieją.
Potrzebuję opieki i dobrej rady, Twojej ręki, pomocy i wiary
czwartek, 10 maja 2012
No to nieprzespana noc. Potem szkoła. Ale jakoś szybko poszło. Mój humor dziś był mistrzowski. Nie ma to jak prowadzić projekt, potem posiedzieć sobie na lekcjach. Potem dom posprzątałam pokój, no i lekcje oczywiście potem trochę miasto z mamą.
No i do dziadków, takiego powitania to jeszcze nie miałam. Zawsze spoko. Fajnie jest się dowiedzieć że jest się jedyną wnuczką, która spadła jak z nieba. No cóż, można i tak. Niedawno wróciłam do domu, pomogłam Natalii napisać opowiadania.
Tata wrócił, wreszcie ♥ Gówniarz jutro. Jaki spokój bez niego. jaki raj. Ale jednak mi brakuje go, nie mam komu dokuczać i nie ma mi kto pić przynieść czy coś w tym guście. Jutro piątek? Owszem. Praca na wdź napisana, na chemie odrobione, na matematykę też, na polski też. Nauczone na polski, czuje się bezpiecznie. o tak. Potem odrobię lekcję i na KSM. Musze przyznać że zapowiada się dobry weekend. <3
,,Dla Domeli kochanej przyjaciółki, pracowitej jak pszczółki'' - Marta A.
A gdybym zniknęła, zauważylibyście?
środa, 9 maja 2012
Jakoś leci. Nawet dobrze leci. Powiem Wam że maj mi służy, tak uwielbiam maj. To chyba ten z najlepszych miesiąców w tym roku.
Wszystko w porząsiu. Dziś z polskiego 5-, 4+ i 3, ufufuf, bałam się że będzie gorzej. Ale co jak co to dajemy radę.
Jeżeli przeżyje jutro wos i angielski, to będzie ok, Aby do 11, a potem to już zleci. Piątek to na lajcie przelecimy.
Dziś szkoła, lekcje, korki, spotkałam się z Martą, nie am to jak godzinę stać i gadać obok topazu, potem angielski i wos.
Właśnie się wykąpałam ucze się na jutro piosenki, ale to już było i nie wróci więcej. Dam radę, jestem mistrzem! Jestem fajna :D
Party II Ostrówek 05.05 ja sama z mordziami i moje krzywe nogi :D
ja sama tańcząca belgijkę z Adrianem, skacz wyżej, wyżej, dawaj :)
Ale to już było i nie wróci więcej
I choć tyle się zdarzyło to do przodu
Wciąż wyrywa głupie serce
wtorek, 8 maja 2012
Jednak odwieszam, nie daje rady tu nic nie pisać. Oczywiście wszystko u mnie w porządku, wszystko jest na porządku dziennym.
jesteśmy same z mamusią w domu już prawie tydzień, ale dajemy radę. W szkole jakoś leci. Daję radę. marzy mi się słońce i temperatura tak około 28 stopni, czy ja proszę o wiele? Nie, tylko tyle mi wystarczy do szczęścia, a no i ogniska, liwiec, rowery te mordy <3 Od dziś już miesiąc do namiotów, 53 dni do wakacji, trzy dni do piątku! yeah. z dzisiejszych zakupów jestem bardzo zadowolona, dzięki mamo! ♥ Sto lat dziadku ♥ Przerażasz mnie z dnia na dzień, z kim ja się zadaje? :o
ojeeee jejej jeejeeeee
Zbieram ekipę na wyprawę w poszukiwaniu szczęścia
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















