czwartek, 5 lipca 2012

Nagła zmiana planów zawsze spoko. Jednak dziś byłam jeszcze na ognisku, dooooooooooooooooooooooooooooobre ognisko, ale gdyby nie te komary. Dobra beka. Potem oni poszli pod blok, ale mi się już nie chciało i przyszłam do domu. Wykąpałam się i czekam na godzinę drugą w nocy. Jadę do raju dla kobiet ♥.♥ Potem wracam zaakupy, sprzątanie tak jak było wcześniej ustalone. No i potem Liwiec z tymi mordziami ♥ Grillowanie z wrzesinami i spacer. o tyle się zmieniło niby tylko troche a jednak już dzień będzie inny. Kurcczę Dominika weź się zastanów co Ty robisz?!
a na Twój widok serce bije mocniej, kolana się ugninają
No i dziś wstałam sobie przed dziewiątą. Szybko śniadanie i nad Liwiec, wróciłam jakoś przed osiemnastą. Pierwszy raz w życiu się aż tak spaliłam. Teraz leżę sobie i ledwo dycham. Potem na giełdę kwiatową z dziadkiem, uhuhuhuuh :D Pojadę około pierwsze w nocy wrócę około siódmej wrócę. Na miasto. Muszę kupić sobie parę rzeczy na wyjazd i nowy strój kąpielowy. Potem trochę sprzątamy dom i nad Liwiec. A potem na noc wpada Emila, Natalia i Wrzesień. hohoho pogrillowane :> O nie tak moja droga nie będzie, sry

środa, 4 lipca 2012

Hmm.Kolejny dzień wakacji zleciał bez większej rewelacji. Rano trochę miasto, tak rano około 13.Potem trochę nad Liwiec, trochę bardzo ciepła woda że. Tak jest ciepła. Dom no i do dziadków tak jak im obiecałam. W trakcie tego wyszło spotkanie z jedną osobą, ważna osobą w moim życiu. Dobrze że wszystko jest już wyjaśnione. No i hotdogi na orlenie, zawsze spoko, nie powiem że nie. Gnębi mnie jedna myśl, no dobra dwie, nie no bez jaj. Dobra cztery myśli chodzą mi po głowie. Po pierwsze że jutro czwarte, że za cztery dni wyjazd, a ja nie spakowana. Po drugie że jak można tak wykorzystywać ludzi? po trzy hmmm. nie to nie jest do informacji publicznej. a po cztery, no po cztery to jest to co juto będziemy robić. Się zobaczy jak zwykle. Muszę zacząć korzystać z tych wakacji nie ma że boli, nie ma że za gorąco.. Matko znowu burza, przecież ja umrę znów ze strachuuu. A i jutro zarywamy nockę :>

wtorek, 3 lipca 2012

No to dziś mamo nie powiesz mi że nie spędzam z Tobą czasu. Od godziny trzynastej do godziny osiemnastej Liwcowato. Nie mogę się poruszać, nie wcale słońce nie bierze. Co to to nie! ajć. Potem trochę pomalowane płot, zarabiamy, pełną gębą :D No a jutro zobaczymy co jak i z czym.. Potem tro

poniedziałek, 2 lipca 2012

No to w końcu trochę odespałam. Wstałam sobie trochę przed jedenastą. Ogarnełam te ubrania w pokoju. grr. Potem dwóórr. A cieplutko, czyli to co dominika lubi najbardziej. Potem do dziadków. No i widziałam się z Martyną, trochę pizza, trochę Łochów. No mamy nową koleżanką, jou. Potem z Karoliną do Daniela. Ale niestety nie zastałyśmy go w domu więc pojeździłyśmy po Barchowie. Trochę Liwiec, trochę lody.Trochę na działkach. Trzeba przyznać Delta to nie rower, Delta to styl życia. Posmiałyśmy się, powygłupiane. Nie wiem jak to przydupasy mogą od nas nie odbierać? No ale potem jednak zmiękło im serduszko. Potem trochę polatałyśmy tu i tam. No i znalazł się Daniel. Posiedziałyśmy sobie u niego. Pośmieliśmy się z Petlińskiego i paru innych osób. No a potem podróż busem do domu, to prawie jak busem przez świat. Jak dobrze mieć takich ludzi :) A jutro ? hmm. Spontany. Ej mała za tydzień równo wyjeżdżasz a jesteś nie spakowana, niewyprasowana i niewyprana. No w ogóle, jesteś w ciemnej dupie nie masz nic naszykowanego. aj tam. I tak będę się pakować w niedziele wieczorem, haaaa.

niedziela, 1 lipca 2012

No to jednak był dziś trochę Liwiec, trochę lody w Urlach.No pośmiane. Potem chwila dom. No potem festyn. No rowery cały dzień. Bolą mnie plecy. Powiedz mi jak można być az tak podłym? Zawsze jak coś się dzieje to można tylko na niektórych liczyć. Nikt nie wie jak to jest ciężko. Jak ciężko jest żyć w ciągłym strachu. No ale skąd Wy możecie to wiedzieć, macie wakacje. Bawcie się. Pozdro ;] Najlepiej jest mieć wszystkich gdzieś i uciekać od czyiś problemów.. Życie mnie przeraża z dnia na dzień coraz bardziej. A Wy nawet się nie odezwiecie. Zapamiętamy
To wczoraj? Wczoraj nieco lepiej. Na początku sprzątnie. Potem przygotowywanie dyskoteki. Trzeba przyznać że to była dość lipna dyskoteka. Którą zakończyliśmy o godzinie dwudziestej. Potem trochę sprzątania. No i potem zacny plan aby iść na dni łochowa. I tak też zrobiliśmy przed dwudziestą drugą udaliśmy się na fontannę. Pośmiane, potańczone, pojedzone na krawężniku, popuszaczne lampiony. o a kto tu siedzi? A to debile od nas. No i potem wracaliśmy sobie wszyscy razem. Moment przed północą byłam w domu. Mam odciski na nogach, ale i tak było baaardzo doobrze. Jak już wspominałam wcześniej mam najlepszych przyjaciół na świecie, którzy wczoraj nawet na moment nie spuścili mnie z oka. Którzy się martwili, byli i przeżywali to razem ze mną. Dziękuję Karolinie, Kasi, Malwinie, Karolowi, Danielowi, Miłoszowi, Natali, Michałowi, Patykowi x2, Łukaszowi, Paulinie, Agnieszce. ♥ Dziś już jest lepiej, chyba. Poszłam do kościoła. Potem leżałam sobie na słońcu, drastycznie piecze słoneczko. Zaraz rodzinny obiadek, i lecimy z tymi mordami nad Liwiec ♥ i może trochę festyn ? lovelove